Co jakiś czas zdarza się nam wsiąść na rowery albo pójść na spacer nad przepływający koło nas Wisłok, gdzie nie tylko można spalić trochę kalorii, ale i poobserwować przyrodę.
Oczywiście nie obywa się bez zabrania ze sobą aparatu, potem bym tylko żałowała, że spotkałam czaplę białą, a aparat leżał sobie w domu w szafce.