Bieszczady 25-28.02.2016 część 1

Od czasu do czasu człowieka natchnie, żeby znów „zbieszczadzieć”…

Wybrałam się na kilkudniowy wyjazd z synem w czasie ferii zimowych. Przez 2 dni na przemian albo jednocześnie wiało i sypało, ale trzeciego dnia z rana zaświeciło piękne słońce i okazało się, że ten śnieg się skrzy jak najpiękniejsze diamenty.

To jest ten wyjazd, którego nam mój mąż, jak sam mówi, do dzisiaj najbardziej zazdrości.

Byłam święcie przekonana, że na zdjęciach jest mój pierwszy grubodziób, ale teraz, jak na nie spojrzałam, przygotowując tą galerię do publikacji, coś mi nie pasowało. I faktycznie – na zdjęciach jest krzyżodziób świerkowy. Ale jest i czarnogłówka, dzięcioły, sikorki i kruk. Jak to fajnie sobie przypomnieć stare zdjęcia.