Nasza pierwsza wyprawa do Jaślisk z psem, po prostu dłuższy spacerek. Do dzisiaj wspominamy jak o mało co nie wyrwała Jackowi ręki ze stawu w pogoni za małą futerkową strzałą, która przecięła nam drogę i jak się przestraszyła koni, których nagle całe stado zapragnęło ją poznać.