Nasze drugie Święta Bożego Narodzenia w Lanckoronie. Magiczny czas wylegiwania się przy ogniu, rodzinnych spacerów i odpoczynku.
Kule wywieszone za oknem pozwoliły mi na fotografowanie sikorek. Podczas spaceru trafiłam też na stadko rozszczebiotanych raniuszków. Niestety poruszały się tak szybko, że dałam radę zrobić tylko parę w miarę dobrych zdjęć. Ale nic straconego – na drugi dzień raniuszki przyleciały do nas na śniadanie.
Czy zawitamy tam jeszcze na święta? Bardzo byśmy chcieli.