Bieszczady 10-11.06.2017

Chcieliśmy tym razem powtórzyć naszą wyprawę na Otryt, ale się nie udało. Droga z jednej strony biegnie lasem i jak się do niego wchodzi, a nie ma wcześniej kilku dni albo tygodni ładnej pogody, zaczynają się takie błota, że nie sposób przejść. Próbowałam, ale jak się zapadłam po kolano i chłopcy musieli mnie wyciągać, bo nie byłam się w stanie sama uwolnić, zrezygnowaliśmy. Może jeszcze kiedyś…

A później zaczęło padać, więc był spacer do Zatwarnicy w lekkim deszczu i z dymiącymi górami w tle. No i na drugi dzień, już w piękną pogodę, obowiązkowo nasze ukochane Wołosate, a w powrotnej drodze wizyta u Bogusi.