Listopad w górach. Jesień to w ogóle moja ulubiona pora roku, ale taka złota polska jesień. W listopadzie też czasami jeszcze taka bywa, natomiast w Bieszczadach nawet jak nie jest złota polska, to jest do przyjęcia. Jak leje, to po prostu zakładamy kurtki przeciwdeszczowe, a w torby pakujemy większą ilość spodni i dodatkowe swetry i bluzy.
Tym razem zrobiliśmy sobie wypad do Suchych Rzek. To część Zatwarnicy, wyludniona, chociaż ostatnio powstało tam miejsce noclegowe. Ale droga do niej jest przepiękna, nawet w deszczu.
Bieszczady nas przywitały słońcem, a pożegnały deszczem.