Miejsce położone zaledwie tzw. rzut beretem od Rzeszowa – Skansen w Kolbuszowej.
Pierwszy raz trafiliśmy do niego przypadkiem, bardzo wczesną wiosną. Jako miejsce do spacerów na łonie natury, odpoczynku i przewietrzenia głowy przez kilka godzin – świetne. Mnóstwo roślin, drzew, krzewów, a co za tym idzie, oczywiście raj dla ptaków.
Za każdym razem odkrywam tam nowy gatunek, którego jeszcze nie uwieczniłam na zdjęciu. Tym razem był to potrzos, który dał sobie zrobić całą sesję zdjęciową.
W skansenie mamy parę swoich ulubionych miejsc i na pewno należy do nich stary budynek szkoły i ogródek wokół niego. W lecie są tam pięknie kwitnące kwiaty, zioła i stada różnych gatunków motyli. Tym razem, zmierzając do szkoły, usłyszeliśmy pisk dobiegający z drzewa. Szukaliśmy tej dziupli, obchodząc z daleka drzewo dookoła i nie mogliśmy jej znaleźć. Mój mąż się znudził, a ja postanowiłam zaczaić się za grupą drzew i poczekać (tak wiem, wyglądałam dziwnie). I udało się – przyleciał dorosły dzięcioł z dużą ilością złowionych owadów w dziobie i ujawnił miejsce przebywania młodych. Niezapomniane przeżycie, zdjęcia pstrykane po cichu zza pobliskiej brzozy.
Jeśli chcesz wskazówek jak dojechać do skansenu lub jeśli chcesz obejrzeć więcej zdjęć z tego wypadu – pisz.