Kolejny wypad do Jaślisk, powoli się z tego robi rutyna. Może trzeba będzie poszukać innego miejsca, żeby była jakaś odmiana.
Drugi raz w życiu sfotografowany krętogłów, tego się nie spodziewałam, że będzie sobie po prostu spacerował po ścieżce.
Jaśliska przywitały nas burzą i rzęsistym deszczem, więc pierwszą godzinę spędziliśmy w samochodzie, obserwując wróble i kopciuszki. A potem stwierdziłam, że przestaje padać, ja już nie czekam, ubrałam kurtkę przeciwdeszczową i ruszyłam w drogę, więc już po drodze zaliczyłam kolejną ulewę. Ale w górach nawet deszcz jest fajny.
Wychodziliśmy w deszczu, obserwując parujące góry, wracaliśmy w 30-stopniowym upale. Ale było pięknie.